PKK Żubry Białystok - ŁKS Sphinx Petrolinvest Łódź 73:68
Drugie zwycięstwo z rzędu odnieśli dzisiaj koszykarze Żubrów. Po niezwykle emocjonującym pojedynku nasza drużyna pokonała gości z Łodzi 73:68. Zapraszamy do zapoznania się z osiągnięciami poszczególnych zawodników, a także z krótkim podsumowaniem meczu, autorstwa Krisa.
Kwarty Żubry/ŁKS: (15:27 14:9 20:19 24:13)
Punkty Żubry: Michał Zalewski 13, Artur Bajer 11, Piotr Brzozowski 10, Jędrzej Jankowiak 9, Rafał Kulikowski 8, Tomasz Kujawa 7, Zbigniew Marculewicz i Mariusz Rapucha po 6, Tomasz Szczepiński 3, Krzysztof Łotowski.
Punkty ŁKS: B. Szczepaniak 20, P. Trepka 15, K. Morawiec 13, D. Wall 10, J. Dłuski 6, K. Kromer 4, F. Kenig,
Wielkie emocje towarzyszyły środowemu spotkaniu, z niedawnym pogromcą Żubrów z pierwszej rundy, ŁKS-em. Od początku meczu nasi koszykarze zaczęli skutecznie punktować obejmując prowadzenie 10 - 8. Odpowiedź gości była natychmiastowa, 6 punktów z rzędu sprawiło, iż trener Kubiak zmuszony był poprosić o czas. Wskazówki na niewiele się zdały, gdyż przyjezdni dalej potrafili bez większych przeszkód konstruować przemyślane i dokładne akcje. W szczególności Piotr Trepka, jak przystało na kapitana napędzał ataki swojego zespołu, notując wiele asyst, ale też i zbiórek. Żubry nie potrafiły zebrać wielu wydaje się prostych piłek, grając zbyt statycznie na obu tablicach. W drugiej kwarcie sygnał do ataku dał Rafał Kulikowski trafiając niespodziewanie rzut z obwodu. Stopniowo dystans między drużynami zmniejszył się do kilku "oczek". Pierwsza połowa zakończyła się 7 - punktową przewagą Łodzian, a bardzo aktywny w ich szeregach był obrońca Bartłomiej Szczepaniak. Po przerwie nasza drużyna wyszła z zamiarem jak najszybszego doścignięcia rywala. Co udało się po rzucie z dystansu, bardzo dobrze grającego Michała Zalewskiego - remis 42 - 42. Jednak gracze z żubrem na piersi, dalej nie mieli recepty na zatrzymanie Trepki kreującego całą grę i bezkarnie wjeżdzającego pod kosz. Dynamicznej piłkę w ostatniej kwarcie zaczął wyprowadzać Mariusz Rapucha, a to zaskutkowało serią celnych rzutów w obwodu. Pozwoliło to ponownie zbliżyć się na odległość 3 punktów. W końcówce meczu to podkoszowi naszego klubu, Artur Bajer i Kulikowski wzięli ciężar gry na siebie. Jednak rzut dający upragnione prowadzenie 70 - 68, wykonał Jędrzej Jankowiak w ostatniej sekundzie akcji. Od tego momentu żelazna obrona Żubrów rozbijała ataki zmęczonych graczy ŁKS-u. Każdy z naszych graczy wchodzący na parkiet dokładał małą cegiełkę do współnego dorobku. Dobra rotacja dałą o sobie znać w ostatnich minutach, pozwalając na zachowanie większej świeżości w decydujących momentach. Trochę więcej spodziewaliśmy się od Zbigniewa Marculewicza, który po wielu latach ponownie przypomniał się białostockim kibicom. Widać jeszcze braki w zrozumieniu z resztą Żubrowej ekipy. Dwa ostatnie zwycięstwa zdają się optymistycznie nastrajać przed następną częścią sezonu.


